EDUKACJA TEATRALNA – ZABAWA W TEATR

Teatr Miejski w Gliwicach_ edukacja_ fot. Piotr PrzybyłoJuż 11 czerwca finał projektów edukacyjnych. Przeczytajcie rozmowę z Krystyną Hussak-Przybyło, autorką naszego programu edukacyjnego.

Główną atrakcją finałowego pikniku kreatywnego Akcja/ Kreacja/ Edukacja będą prezentacje spektakli zrealizowanych podczas spotkań Dziecięcego Studia Teatralnego, grupy Scena Seniora i kursu Techniki Teatralne i Dramowe.

MP: Na czym polega edukacja teatralna?
KH-P: Jest to wykorzystanie różnych technik teatralnych do stymulowania rozwoju dzieci i młodzieży. Edukacja teatralna pozwala rozwijać kreatywność, koncentrację, umiejętność pracy w grupie.

MP: A więc nie jest to przygotowanie do zawodu aktora?
KH-P: Nie, nie na tym etapie. Na razie to zabawa, która ma służyć ogólnemu, spójnemu rozwojowi dziecka.

MP: Jak w takim razie wyglądają zajęcia z edukacji teatralnej w Teatrze Miejskim w Gliwicach?
KH-P: Prowadzę tu Dziecięce Studio Teatralne, przeznaczone dla dzieci w wieku od sześciu do dwunastu lat. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu i trwają 1,5 godziny. Studio to stała grupa, która pracuje nad spektaklem – jego premiera ma się odbyć w czerwcu. Ale nie od tego zaczynamy, praca ze Studiem to dłuższy proces. Pierwszy etap ma służyć integracji dzieci oraz temu, żebym ja mogła je poznać. Na tym etapie dzieci się otwierają, uczą się technik teatralnych i języka teatru. W tej chwili mamy go już za sobą. Teraz pracujemy nad spektaklem. Będzie to spektakl muzyczny, z piosenkami, animacją przedmiotu i dużym naciskiem na plastykę i formę.

MP: Kto decyduje o tym, że dziecko będzie chodziło na zajęcia teatralne?
KH-P: Najpierw o zajęciach dowiadują się rodzice – dzieci są po prostu za małe, żeby same trafiły do Studia. Ale zawsze umawiam się z rodzicami, że najpierw przyjmuję dzieci na okres próbny. Chcę sprawdzić, czy to jest to, co je cieszy, w czym dobrze się czują. Jeżeli trafia tu dziecko, które tylko spełnia ambicje rodziców, szybko to dostrzegam. Takie dziecko jest nieszczęśliwe, nie angażuje się w zabawę. Nie godzę się na takie sytuacje – rozmawiam z rodzicami, a oni na szczęście dają się przekonać i nie pchają dziecka do Studia za wszelką cenę.

MP: Czy zajęcia są przeznaczone dla dzieci bardzo śmiałych i otwartych?
KH-P: Nie, niekoniecznie. Wszystkie dzieci są spontaniczne z natury. Z tych, które wydają się nieśmiałe czy zamknięte w sobie trzeba to po prostu wydobyć.

MP: Dlaczego mimo wrodzonej spontaniczności niektóre dzieci mają problem z tym, żeby się otworzyć?
KH-P: Dziecko mimo wszystko jest ciągle oceniane, strofowane. Ciągle kontroluje się jego zachowanie. W ten sposób blokuje się w dzieciach spontaniczność. A teatr w formie zabawy jest w stanie usunąć te blokady.

MP: Czy z racji spontanicznej natury dzieci jest łatwiej otworzyć niż dorosłych?
KH-P: Zdecydowanie. (uśmiech.) Znacznie większy opór zauważam już w grupach młodzieżowych.

MP: Obserwowałam Pani warsztaty Odkrywamy nowe lądy. Były to zajęcia przeznaczone nie tylko dla dzieci, ale również dla ich opiekunów. Czy właśnie dlatego, aby sami też spróbowali się otworzyć?
KH-P: Oczywiście, że chodziło również o to, żeby sami poczuli, jak to jest przełamać się i wystąpić publicznie. Ale przede wszystkim warsztaty dają opiekunom możliwość obcowania z dziećmi i ich obserwacji w innych niż na co dzień okolicznościach. Takie zajęcia to świetna diagnoza – można sprawdzić, czy dziecko angażuje się w zabawę, na ile jest pozamykane, na ile spontaniczne, na ile skoncentrowane.

MP: Co jeszcze oferuje Teatr Miejski w dziedzinie edukacji teatralnej?
KH-P: Prowadzę również jednorazowe warsztaty dla dzieci ze szkół podstawowych. Na takie warsztaty przychodzi jedna klasa i dzieci uczą się podstawowego warsztatu aktorskiego. Zajęcia są udramatyzowane. Podobnie wyglądają prowadzone przeze mnie warsztaty dla dzieci i rodziców, takie jak Odkrywamy nowe lądy. Są to różnego typu ćwiczenia rozwijające koncentrację, dykcję, emisję głosu, ćwiczenia choreograficzne i integrujące zespół.

MP: Gdzie kształcą się edukatorzy teatralni?
KH-P: Ja ukończyłam Studia Reżyserii Teatru Dzieci i Młodzieży w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej na Wydziale Lalkarskim we Wrocławiu. Są to studia dwuletnie, podyplomowe. Polecam je każdemu zainteresowanemu tematem – program jest naprawdę dobry, przemyślany, łączy teorię i praktykę. Pedagodzy, którzy wychodzą z tej szkoły, to nie tylko ludzie z pasją, ale i ze świetnym warsztatem. Poza tym jest coraz więcej kursów dla pedagogów teatru. Ja również prowadzę teraz półroczny kurs dla nauczycieli. I widzę, że dostrzegają, jak skuteczne jest wprowadzanie technik teatralnych do edukacji. Widzę, z jakim zaangażowaniem wchodzą w te zajęcia, jak chcą chłonąć. Mam nadzieję, że będą później mądrze wykorzystywać te wszystkie techniki. Na razie chcą się uczyć, widzą w tym sens i być może staną się kolejnymi pedagogami teatru.

MP: Edukacja teatralna jest w takim razie świetnym narzędziem dla nauczycieli i rodziców, żeby obserwować dzieci, poznać je i odpowiednio pokierować ich rozwojem. Czy pedagogika teatru ma jakieś inne funkcje?
KH-P: Edukacja teatralna ma za główny cel ogólny rozwój dziecka. Oczywiście często zdarza się, że dzieciaki łykną bakcyla teatralnego i dalej rozwijają pasje w tym kierunku. Mam sporo uczniów, którzy pokończyli szkoły teatralne. Ale nie wychodzę z założenia, że kształcę przyszłych aktorów. Ci, którzy nie będą wiązali przyszłości z teatrem, zostaną za to ludźmi aktywnymi kulturalnie. To jest kolejna funkcja edukacji teatralnej – kształcenie świadomych odbiorców teatru. Ludzi wrażliwych na sztukę, dla których teatr nie będzie obcą materią. To przygotowanie przyszłego widza.

Martyna Pawlak, Wortal teatralny Trzeci Dzwonek