TWÓRCZA PRACA WRE – NAWET W WAKACJE!

Teatr Miejski w Gliwicach_Damy i Huzary_fot Nitka „Jeszcze nie ucichły oklaski po świetnie przyjętym przez publiczność czerwcowym finisażu sezonu, a już planowana jest kolejna premiera.”- przeczytajcie artykuł podsumowujący dwa sezony naszych działań. Spektakle do zobaczenia od września na scenach przy Nowym Świecie.

Mamy teatr z prawdziwego zdarzenia!

Po niespełna dwóch latach intensywnej pracy Teatr Miejski w Gliwicach może pochwalić się własnym, zróżnicowanym repertuarem. Przy Nowym Świecie pracuje młody zespół artystyczny, który ma do dyspozycji trzy nowoczesne sceny. Twórcza praca wre – nawet w wakacje!

Od stycznia 2017 roku do lipca 2018 roku Teatr Miejski w Gliwicach wyprodukował, bagatela, szesnaście premier. W repertuarze TM-u są spektakle muzyczne („Dom Spokojnej Młodości”, „O Józku, który grał bigbit”, „Lekcja tańca w Zakładzie Weselno-Pogrzebowym Pana Bamby”), klasyka polska („Ich czworo. Reality show” wg Gabrieli Zapolskiej, „Damy i Huzary” Aleksandra Fredry) i zagraniczna („Psie serce” Michaiła Bułhakowa, „Nora” Henrika Ibsena, „Tramwaj zwany pożądaniem” Tennesseego Williamsa, „Romeo i Julia” Williama Shakespeare’a) oraz spektakle dla dzieci („Chłopiec z Gliwic”, „Ach, jak cudowna jest Panama”, „Niezwykły lot Pilota Pirxa”, „W kole”, „Dzieci z Bullerbyn”, „Mała Syrena”, „Szpak Fryderyk”). W dużych przedstawieniach, poza stałym zespołem występują też gościnnie znakomici aktorzy z innych scen (Maria Pakulnis i Ewa Dałkowska). Teatr ma także za sobą dwie udane koprodukcje z Teatrem im. H. Modrzejewskiej w Legnicy i warszawskim Teatrem Imka.

Jeszcze nie ucichły oklaski po świetnie przyjętym przez publiczność czerwcowym finisażu sezonu, a już planowana jest kolejna premiera. We wrześniu na afisz powinna wejść „Miłość w Leningradzie” w reżyserii Łukasza Czuja, zastępcy dyrektora TM-u. W planach na sezon 2018/2019 są cztery nowe przedstawienia dla dzieci (w tym kolejna baśń Andersena – „Królowa Śniegu”) oraz propozycje dla widzów dorosłych. Zobaczymy między innymi „Kroniki królewskie” Shakespeare’a, sztukę Sławomira Mrożka („Zabawa”), a także dwa teksty zamówione przez Teatr Miejski w Gliwicach.

Teatr Miejski w Gliwicach zdobywa swoją publiczność. W zakończonym sezonie w blisko 200 imprezach wzięło udział około 25 tys. widzów.

Teatralna machina powoli nabiera rozpędu! Przedsięwzięcia artystyczne są realizowane na trzech scenach: dużej, kameralnej i mikro. Duża scena została gruntowanie zmodernizowana, a pozostałe dwie zbudowano od podstaw, dedykując je całkowicie nowemu nurtowi repertuarowemu, jakim jest teatr dla dzieci.

Remonty i inwestycje w infrastrukturę w ciągu dwóch lat pochłonęły blisko 2 mln 400 tys. zł.

Dodatkowo Teatr Miejski dysponuje Sceną w Ruinach (w dawnym teatrze Victoria przy al. Przyjaźni) oraz Sceną Bajka (w kinie Amok przy ul. Dolnych Wałów 3).

Ważnym elementem w programie instytucji jest dynamicznie rozwijająca się edukacja. Dla najmłodszych (3–5 lat) został zorganizowany cykl warsztatowy „Nie dokazuj!”, uczniowie brali udział w lekcjach teatralnych, a rodzice w warsztatach interpretacyjnych. TM nie śpi nawet w wakacje – na Scenie w Ruinach prowadzone są letnie warsztaty dla młodzieży.

Intensywna działalność edukacyjna zwróciła uwagę widzów.

Warsztaty „Kołysanki, lulajki, mruczanki” zostały nagrodzone „Słonecznikami” 2017 jako najbardziej rozwojowa inicjatywa dla dzieci do 14 lat.

Także po wakacjach warto śledzić aktualności na teatr.gliwice.pl – w planach są między innymi zajęcia poświęcone dokumentalistyce, warsztaty z dramaturgii współczesnej oraz pilotaż nowego cyklu dla dzieci od 6 miesięcy do 3 lat.

Najbardziej cieszą mnie spektakle, na które przychodzi publiczność. Wrogiem współczesnego teatru nie są bowiem widzowie, ale często on sam – to, jakim chce się widzieć. Zapatrzony w siebie teatr współczesny – mimo pozornego dynamizmu, dziania się – bywa w gruncie rzeczy zastygły w estetycznej i myślowej próżni. To często teatr uwiedziony groteskowym nihilizmem, przelewający z pustego w próżne, ogarnięty niezrozumiałą pychą, która w swej zapalczywości pcha go ku pogardzie – dla ludzi, dla rzeczywistości, dla języka, tradycji i skromnych resztek ocalałej kultury. To koniec końców teatr ponury, niechętny jasnym sposobom wyrażania naszych doświadczeń. Taki teatr nie ocala, ale wodzi na pokuszenie… bylejakości. Jest formalną, nierzadko oszałamiającą zabawą, pozbawioną jednak niezbędnego ciężaru – wartości, mądrości, rozumu. Ponieważ jest rok Zbigniewa Herberta, zacytuję go, gdyż nie znajduję lepszych słów na oddanie tego, z czym sam zmagam się od wielu lat, pracując dla polskiej kultury.

„Jesteśmy ubodzy, bardzo ubodzy. Znakomita część sztuki współczesnej opowiada się po stronie chaosu, gestykuluje w pustce, albo mówi o historii własnej, jałowej duszy. Dawni mistrzowie mogli powtórzyć za Racinem – »pracujemy po to, aby podobać się publiczności«, to znaczy wierzyli w sens swojej pracy, możliwość międzyludzkiego porozumienia. Afirmowali widzialną rzeczywistość z natchnioną skrupulatnością i dziecięcą powagą, jakby od tego miały zależeć – porządek świata i obroty gwiazd, trwałość niebieskiego sklepienia”.

Z taką myślą podjąłem się zmieniania teatru w naszym mieście i mam nadzieję, że takim się stanie. Ale jest jeszcze dużo do zrobienia. – Grzegorz Krawczyk, dyrektor Teatru Miejskiego w Gliwicach

źródło: https://gliwice.eu/aktualnosci/kultura/mamy-teatr-z-prawdziwego-zdarzenia