Amadeusz – geneza

W sztuce Petera Shaffera „Amadeusz” obserwujemy rozwój podstępnej intrygi prowadzonej przez Antonio Salieriego, kapelmistrza na dworze cesarza Józefa II Habsburga, wymierzonej w Wolfganga Amadeusza Mozarta, genialnego kompozytora, jednego z trzech, obok Josepha Haydna i Ludwiga van Beethovena, wielkich klasyków wiedeńskich. Czy ktoś pamiętałby o Salierim, gdyby nie Mozart?

Zapewne nie,gdyż był kompozytorem przeciętnym, jego utwory wyblakły z upływem czasu i tuż po jego śmieci przestały być wykonywane.  Salieri był pod tym względem całkowitym przeciwieństwem Mozarta. Jednak prawdziwym bohaterem sztuki jest zawiść, prowadząca do upadku, bluźnierstwa i zbrodni.

Aktor Błażej Wójcik jako Salieri w spektaklu "Amadeusz"

Opowiedziana przez Shaffera historia to w dużym stopniu licencia poetica autora dramatu. Inspiracją do jej napisania stała się miniatura sceniczna, autorstwa nie byle kogo gdyż Aleksandra Puszkina, wydana w cyklu „Małe tragedie” w 1830 roku. To właśnie w niej po raz pierwszy narodził się literacki koncept, aby winą za śmierć Mozarta obarczyć Salieriego, czyniąc z nich dwóch biegunowo przeciwstawnych protagonistów dramatu – o przeciętności uśmiercającej geniusza. Peter Shaffer poprowadził jednak swoją narrację nieco inną niż Puszkin ścieżką. Oddał głos Salieriemu, który w niemal przedśmiertnym wyznaniu wspomina i odtwarza historię swej niebywałej intrygi. Opowiada ją raz jako artysta, który rozpoznał wielkość olśniewającego talentu Mozarta, a raz jako głęboko urażony i zraniony człowiek niemogący pogodzić się z własną marnością, tym bardziej bolesną gdy zestawić ją z artyzmem Amadeusza. Salieri zazdrości Mozartowi niemal wszystkiego, zarówno talentu jak i uznania, ale także młodzieńczej radości, energii i dezynwoltury. Nie może pojąć dlaczego Mozart, ów chichoczący błazen opowiadający na salonach sprośne dowcipy, otrzymał od Boga dar tak wyjątkowy, który czyni jego dzieła nieśmiertelnymi i sprawia, iż stał się pierwszą gwiazdą na firmamencie Wiednia i cesarskiego dworu. Krok po kroku podążamy za Salierim, trawionym narastającą zawiścią o geniusz Mozarta, a zarazem pałającego nienawiścią do Boga, któremu wyrzuca niesprawiedliwość i odtrącenie. Koniec końców Salieri staje się potworem, zaś utracjusz i lekkoduch Amadeusz rozpoznaje powagę i ciężar ludzkiego życia.

Tak naprawdę niewiele wiadomo o relacjach obydwu muzyków. Łączyło ich życie w osiemnastowiecznym Wiedniu. Z pewnością znali swoją twórczość. Z dokumentów, które przetrwały do dnia dzisiejszego wynika, że mogła między nimi istnieć niechęć, ale teza, że Salieri był sprawcą śmierci Mozarta, nie znajduje potwierdzenia. Oczywiście mogła istnieć pomiędzy nimi rywalizacja tak jak w każdym środowisku, w którym wszystko zależy od woli absolutnego władcy, od ustalonej przez niego hierarchii. Intryga była wpisana w ówczesny, dworski styl życia, ale niekoniecznie prowadziła do zbrodni.

W opowieści nie może zabraknąć muzyki. Utwory Mozarta ilustrują kolejne etapy jątrzącego się konfliktu. Sztuka Petera Shaffera doczekała się wielu realizacji, również na polskich scenach, jednak najbardziej znaną adaptacją pozostaje nagrodzony Oscarem film Milosa Formana z 1984 roku.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O SPEKTAKLU „AMADEUSZ” 

fot. archiwum Teatru