Dziecięce zabawy z teatralną formą

Agnieszka Dróżdż, teatr dla was

Teatr Miejski w Gliwicach_Bullerbyn

Dziecięca wyobraźnia w połączeniu z reżyserską fantazją nie mogą dać nic innego, jak pozytywnie zaskakujący efekt. Gliwickie „Dzieci z Bullerbyn” to zabawa teatralnymi formami, pobudzająca do kreatywnych działań i zabaw tuż po powrocie do domu.

Jerzy Jan Połoński jako reżyser spektaklu dla dzieci posłużył się różnorodnymi formami teatralnymi, które przeplatają się między sobą. Początkowo maskotki na półkach Lissy ożywają, lecz to przecież normalna sprawa w dziecięcym pokoju. Uosabiając pozostałe dzieci z wioski, przedstawiają się niczym w teatrze lalek. Nie brakuje także kreatywnego podejścia do rekwizytów, kiedy to koc staje się dowolnym instrumentem muzycznym, a zasłonka wiśniowym drzewem lub chmurą kurzu. Emocje wyrażać można na wiele sposobów, w tym na przykład jak szewc – wydając z siebie różnego rodzaju dźwięki i ruchy. Jeśli czegoś nie ma, to można sobie wyobrazić, że jest i każde dziecko o tym wie. Za pomocą własnego ciała lub gestu można przekazać każdą informację, przecież nie trzeba jeść cukierka, żeby mówić jak z cukierkiem w buzi, a odpowiednia postawa sygnalizuje gotowość do wystrzelenia z pistoletu. Różnorodne formy teatralne użyte w spektaklu doskonale pokazują podobieństwa do dziecięcych zabaw.

Dużym plusem przedstawienia są sami aktorzy, którzy nie tylko z racji młodego wieku idealnie pasują do kreowanych postaci. Niemal w każdej scenie można podziwiać ich bardzo dobre przygotowanie warsztatowe. W trakcie wspólnych zabaw prezentowane są sztuczki niczym z cyrkowej areny, np. żonglowanie piłeczkami czy kręcenie hula hopami. Prawdziwą przyjemnością dla uszu jest dziecięce podśpiewywanie zmyślonych piosenek powstałych z potrzeby chwili. Swoją pozytywną energię aktorzy dzielili nie tylko między sobą na scenie, lecz także wchodząc w interakcję z najmłodszą częścią publiczności, jak choćby w trakcie bitwy na poduszki.

Zarówno przestrzeń sceniczna, jak i muzyczna świetnie wpisały się w zabawę formą. Scenografia stworzona przez Joannę Martyniuk co chwilę zmieniała się dzięki ruchomym ściankom z wyciętymi okienkami. Dzięki temu pokój Lissy z łatwością mógł zamienić się w sklep czy w łąkę z rozlewiskiem. Wielkie łoże – będące jednocześnie trampoliną – uatrakcyjniło dziecięce zabawy. O przestrzeń muzyczną zadbał Marcin Partyka. W jego kompozycjach można było wyczuć inspirację kreskówkowymi, zwariowanymi melodiami. Muzyka rewelacyjnie podkreśla akcję i nastroje bohaterów, co ułatwia odbiór.

Dzieci z Bullerbyn potrafią się wspólnie świetnie bawić, wyobrażają sobie, że stojąc na głazie, znajdują się na wielkim statku, a kałuża wokół to morze. W dziecięcych głowach zrodzić może się wiele pomysłów i warto pielęgnować rozwój tych fantazji, nie ograniczając ich dorosłym, realistycznym podejściem do otaczającego świata.

 

źródło: http://www.teatrdlawas.pl/recenzje/7516-dzieciece-zabawy-teatralna-forma