Tomasz Man

Przedmiot Prawdy

Przedmiot Prawdy (The Real Thing) jest polską prapremierą sztuki autorstwa Toma Stopparda, wybitnego współczesnego angielskiego dramaturga. To spektakl o miłości, namiętności, zdradzie, bólu i rozczarowaniu, o niespełnieniu i zbawieniu, których doświadczamy, kochając drugiego człowieka. Miłość jest jedynym przedmiotem prawdy, jakiego bohaterowie sztuki rozpaczliwie pragną, lecz z powodu własnych niedoskonałości nie mogą osiągnąć lub go bezpowrotnie tracą.

Akcja utworu rozgrywa się w Londynie. Henry jest genialnym dramaturgiem. W jego nowej sztuce analizującej nieszczęsny splot miłości i niewierności główną rolę gra jego żona Charlotte. Ich „prawdziwe” życie ulega destrukcji, kiedy wychodzi na jaw skomplikowana sieć zdrad, złudzeń i kłamstw: Henry jest do szaleństwa zakochany w Ann – żonie swojego przyjaciela Maxa, z którym z kolei romans ma Charlotte! Namiętności prowadzą do rozpadu obydwu małżeństw. Max jest jednak zdruzgotany odejściem Ann, a Charlotte i Henry rozstają się w poczuciu żalu i rezygnacji. Każde z nich usiłuje usprawiedliwić swoje postępowanie bliżej nieokreśloną tęsknotą za czymś „prawdziwym” i „autentycznym”. Dowcipne przekomarzania, kąśliwy humor i błyskotliwe dialogi maskują głęboki ból bohaterów, zmagających się z trudnymi do zniesienia konsekwencjami własnych czynów: chaotycznych, a zarazem głęboko ludzkich. Struktura sztuki, teatru w teatrze, zaciera granicę między rzeczywistością a fikcją, gdyż na sceny z udziałem postaci z dramatów Henry’ego nakładają się wydarzenia z życia bohaterów poza sztuką i teatrem, podając w wątpliwość, co jest prawdą, a co fikcją oraz czy jakikolwiek związek może być spełnieniem tego, za czym tęsknimy i czego pragniemy.

Sztuka Stopparda otrzymała w 1984 r. Tony Award za najlepszy spektakl grany na Broadwayu oraz wiele innych prestiżowych nagród teatralnych.

Stoppard stawia proste pytanie, na które trudno odpowiedzieć: jak rozpoznać „prawdę” w miłości i sztuce? Opowiada o Henrym, odnoszącym sukcesy dramaturgu, i Annie, znakomitej aktorce. Łączy ich miłosny, choć niejednoznaczny, wręcz zawikłany związek, któremu się przypatrujemy, jednocześnie obserwując odgrywane przez Annę sceny zaczerpnięte ze sztuk Henry’ego. Nie wiemy, czy to, na co patrzymy, jest „rzeczywistością”, czy już jej przetworzeniem w sztuce. Nie wiemy, co jest „prawdziwe”, a co grą słów, narracją, rolą. Stoppard zanurza nas głęboko w paradoksy sztuki teatralnej, konfrontuje z jej lustrzanymi odbiciami, pozostawia w niepewności. Gorzkie, przenikliwe, ironiczne, a zarazem dowcipne jest jego pisanie! Dziwiło mnie bardzo, a przymierzałem się do tego utworu od blisko dwóch lat, że go nie przetłumaczono. Przypuszczam, że stało się tak dlatego, że powstał w czasie tak bardzo ciemnym dla polskiego teatru, jaki nastał po wprowadzeniu stanu wojennego. Dlatego cieszę się, a pamiętam tamte czasy, że mam przyjemność wprowadzić go na nasze sceny, a jednocześnie bardzo żałuję, że nie udało mi się zdążyć z jego wystawieniem przed śmiercią autora. Tłumaczenie ukończyłem zaledwie kilka tygodni przed jego odejściem – mówi Grzegorz Krawczyk, dyrektor Teatru Miejskiego w Gliwicach. 

Wpisując kod PARA, bilety na spektakl „Przedmiot Prawdy” w reżyserii Tomasza Mana w dniu 24.04.2026 o godzinie 19:00 można kupić z 50% zniżką.

fot. Michał Buksa

Partnerem spektaklu jest Pre Zero Arena Gliwice

Kiedy gramy Zobacz inne terminy
Dane dotyczące spektaklu
SCENA Duża
CZAS 2 godziny 30 minut z przerwą
WIEK WIDZÓW 16+
PREMIERA 20 lutego 2026

Twórcy

Autor Tom Stoppard
Tłumaczenie i spolszczenie Grzegorz Krawczyk
Reżyseria Tomasz Man
Scenografia i kostiumy Anetta Piekarska-Man
Wizualizacje Zuzanna Piekarska-Opara
Muzyka na żywo Grzegorz Kasperczyk
Przygotowanie wokalne Agata Walczak
Ruch sceniczny Artur Dobrzański

Wiecej o spektaklu

"Przedmiot Prawdy"

Marta Odziomek-Pawlikowska
Gazeta Wyborcza
aktorzy klęczą na scenie ich twarze są zwrócone do siebie tak jakby mieli się pocałować

Bogaty w treści, świetny w formie. Po premierze spektaklu „Przedmiot prawdy”

O miłości, zdradzie, teatrze i zmienności życia ludzkiego. „Przedmiot prawdy” to nowy tytułu w repertuarze Teatru Miejskiego w Gliwicach, który dotyka wielu istotnych spraw.

Przedstawienie wyreżyserowane przez Tomasza Manna jest polską prapremierą sztuki autorstwa Toma Stopparda, wybitnego współczesnego angielskiego dramaturga, także scenarzysty, znanego m.in. z kultowego „Zakochanego Szekspira”.

Bohaterowie „Przedmiotu prawdy” to reprezentanci zawodów artystycznych: odnoszący sukcesy dramaturg Henry, jego żona Charlotte – aktorka, kochanka Ann, też aktorka i jej mąż Max – aktor. Pojawiają się także: Debbie, kolorowa jak ptak córka Henry’ego, młody aktor Billi i Brodie, autor próbujący napisać sztukę.

„Przedmiot prawdy” to nie jest łatwy spektakl

Henry ma żonę i córkę, ale romansuje z Ann. Jego żonę łączy coś z Maxem. Brzmi banalnie i nudno, ale tak nie jest. Podskórnie tu aż wrze od emocji, które prowokują działania, wywracające ów porządek. Soczyste, celne, czasem ostre jak brzytwa słowa, trafnie oddają sferę uczuć postaci, jak również ich oczekiwań i zawiedzionych nadziei.

To nie jest łatwy spektakl, ale trud wynagradzają zarówno wykonanie, jak i ładunek tekstu sztuki Stopparda przetłumaczonej z polotem przez Grzegorza Krawczyka. Być może jest tu zbyt wiele grzybów w barszczu – wykorzystano nawet zabieg teatru w teatrze – ale dawno nie oglądałam tak gęstej i wielokierunkowej sztuki, w której liczy się nie tylko sens, ale i piękno wypowiadanych słów.

W rozmowach bohaterów wiele jest wypowiedzi o autentyczności: w teatrze, w pisaniu, wreszcie – w relacjach. Na przykład, czy bycie autentycznym autorem wystarczy? Czy trzeba mieć też rozeznanie w tak zwanej poetyce, szukać odpowiednich sformułowań, upiększać życie słowem? Przykład żołnierza, który bierze się za pisanie sztuki na podstawie własnych przeżyć, pokazuje, że samo bycie prawdziwym nie wystarcza, aby swoją twórczością zainteresować odbiorcę. Zwłaszcza tego wyrobionego.

Życie się toczy, trzeba je gonić, każdy biegnie za nim po swojemu

Widza mogą momentami przytłaczać te szybkie, treściwe i dość długie dialogi, ale myślę, że warto dać sobie szansę i próbować podążać za tymi słownymi majstersztykami. Nagrodą jest, jak mi się wydaje, chęć zrozumienia ludzkich motywacji, a te mogą być różne. Dla jednych jest to potrzeba bycia kochanym, dla innych – doświadczania kolejnych przeżyć z coraz to nowym ludźmi. Albo chęć rozwoju, tworzenie sztuki, wyzwania. Życie się toczy, trzeba je gonić, każdy biegnie za nim po swojemu.

Aktorsko spektakl rozkręca się ze sceny na scenę, choć bezapelacyjnie sceną rządzą kobiety. W pierwszych momentach wspaniała jest Aleksandra Wojtysiak jako wkurzona, niezadowolona, zawiedziona Charlotte, ale w trakcie rozwoju akcji podium zaczyna władać, i to chyba niepodzielnie i do końca, Klaudia Cygoń-Majchrowska jako Ann.

Jej postać jest niebywale energiczna, zmysłowa, nieodgadniona. Choć początkowo wydaje się nieco sztuczna, to z czasem to wrażenie znika zupełnie. Mężczyźni ewidentnie znajdują się w jej cieniu, choć role Macieja Piasnego (Henry) i Cezarego Jabłońskiego (Billy) też są zauważalne, intrygujące. Świetnie wypada również Weronika Błaszczyk jako zbuntowana nastolatka pysznie rozprawiająca m.in. o biologiczności miłości.

W „Przedmiocie prawdy” życie przeplata się z teatrem, ale czy samo życie też jest sztuką? Trudne pytanie, być może Henry, jedyny romantyk w tym gronie, jeszcze w to wierzy, inni raczej nie. I czym jest tytułowy przedmiot prawdy? Może to miłość rozumiana jako życiowa siła?

Nie przeszkadza mi, że nie mam pewności co do tego, tak samo, jak nie przeszkadza mi to, że reżyser wpakował w ten spektakl różne piosenki, które aktorzy, jakby ni z gruszki, ni z pietruszki, wyśpiewują pomiędzy rozmowami. Takie zabiegi Tomasz Mann lubi i tutaj też ich nie szczędzi. Ale w sumie niech będzie. Songi dodają lekkości do erudycyjności płynącej szerokim strumieniem z tekstu sztuki, pozwalają na chwilę oddechu.

Redagowała Beata Żurek

Pobierz recenzję .pdf

Organizatorzy / Partnerzy / Patroni

Teatr Miejski w Gliwicach