Simon Stephens/ Tadeusz Kabicz

Dziwny przypadek psa nocną porą

Zaczyna się jak w dobrym kryminale – piętnastoletni autystyczny Christopher znajduje się w złym miejscu i złym czasie, co ściąga na niego oskarżenia o zabicie ukochanego psa sąsiadki. Policja jak i reszta świata nie potrafi poradzić sobie z dziwacznie zachowującym się chłopcem. Christopher postanawia, wzorem Sherlocka Holmesa rozwiązać zagadkę śmierci psa. Do szukania sprawcy zniechęca go ojciec – czyżby coś ukrywał? Chłopca wspiera jednak nauczycielka, która radzi mu, aby napisał o swoim śledztwie powieść. Jak poradzi sobie z własną wrażliwością i ograniczeniami w obcym, skomplikowanym świecie osoba w spektrum autyzmu? Ten spektakl to nowoczesna, przeplatająca humor ze wzruszeniem pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy codziennie spotykają na swojej drodze różnorodnych ludzi.

Partnerem spektaklu jest Pre Zero Arena Gliwice

Spektakl nominowany do Złotych Masek – nagród teatralnych województwa śląskiego w kategorii SPEKTAKL ROKU i GŁÓWNA ROLA MĘSKA ( Oskar Jarzombek za rolę Christophera)

Kiedy gramy Więcej
SCENA Duża
CZAS 2 godziny 15 minut, z 1 przerwą
WIEK WIDZÓW 16+
PREMIERA 18 marca 2023 r.
UWAGI Spektakl dla szkół bez wulgaryzmów

Twórcy

TEKST Simon Stephens
PRZEKŁAD Bogusława Plisz-Góral
REŻYSERIA Tadeusz Kabicz
SCENOGRAFIA I KOSTIUMY Natalia Kołodziej
ANIMACJE Karolina Jacewicz
REŻYSERIA ŚWIATEŁ Artur Wytrykus
CHOREOGRAFIA Alisa Makarenko
Niniejsza sztuka jest wystawiona za pozwoleniem Warner Bros. Entertainment. Prawa autorskie do sztuki reprezentuje w Polsce Agencja Dramatu i Teatru ADiT

Video

Wiecej o spektaklu

"Dziwny przypadek psa nocną porą"

Spektakl, który uczy wrażliwości na innych, Marta Odziomek
e-teatr.pl
Na podłodze obok klocków i drewnianego samolotu siedzi chłopiec, w oddali za nim zmartwiony ojciec.

„Dziwny przypadek psa nocną porą” to ciekawie skonstruowana i pokazana opowieść o nastolatku, który nieszablonowo postrzega rzeczywistość i o skomplikowaniu tejże – nie tylko dla niego, także dla innych. A obecny w niej wątek kryminalny dodatkowo podkręca fabułę.

Bohaterem najnowszego spektaklu w Teatrze Miejskim w Gliwicach jest Christopher – piętnastolatek w – jak wnioskujemy po jego zachowaniu – spektrum autyzmu. Czyli chłopiec, który nigdy nie kłamie, nie zawsze łapie, co mówią do niego inni, gdyż nie rozumie metafor, uwielbia liczyć, ciekawi go kosmos i lubi mieć uporządkowane sprawy. Wspólnie z nim widz uczestniczy w śledztwie w sprawie zabitego psa sąsiadki, które ujawnia pewną tajemnicę dotyczącą Christophera bezpośrednio i w konsekwencji zaburzającą umiłowany przez niego porządek.

Na pewno jest to spektakl ważny ze względu na podejmowaną tematykę i cieszy fakt, że coraz częściej na scenie pokazuje się życie osób, których codzienność wygląda nieco inaczej. Przyglądając się bohaterowi, zastanawiamy się nad pojęciem obowiązującej w społeczeństwie normy, która dla osób bez zaburzeń jest oczywista. Ale co to właściwie znaczy „osób bez zaburzeń”? Czym one są i dlaczego tak je nazywamy? Czy owa norma nie jest za bardzo osaczająca? Kto ustala jej reguły i czym się kieruje, tworząc je? I najważniejsze – jak odnosić się do ludzi z większymi potrzebami, wrażliwszymi, w inny sposób odbierającymi otoczenie i ludzi? Nikt nas tego przecież nie uczy.

A jak wypada spektakl pod względem artystycznym? Bardzo przyzwoicie. Akcja wydarza się w symbolicznej, jasnej przestrzeni, która jest pokojem, komisariatem, szkołą, a nawet dworcem kolejowym. Kolejne miejsca, jak i postacie, pojawiają się na scenie na mocy słowa wypowiadanego przez bohatera, choć z drugiej strony owa symboliczność zaburzona jest przez konstrukcję piętrowego domu, który czeka, aż wyjedzie na pierwszy plan.

Poza tym całość toczy się zgrabnie, między innymi przez wplecione w akcję śledztwo nad zabitym psem, które przyćmiewa następnie rodzinna tajemnica. Udanie przeplatają się tu sceny narracji z dynamicznymi dialogami bohatera z ojcem, sąsiadami czy napotkanymi przezeń ludźmi. Ciekawie wypada metaforyzacja przestrzeni nieznanej dla Christophera – chłopak czuje się w mieście, jakby odbywał misję kosmiczną, co podkreślone jest przez skafandry i hełmy oraz wizualizacje. Układ spektaklu przypomina nieco układankę, która na koniec składa się w czytelny obraz, z jasnym komunikatem.

Siłą tego spektaklu jest niewątpliwie aktorstwo – żywiołowe, skupione, czasem zdystansowane innym razem emocjonalne. Na pierwszy plan wybija się postać grana przez Oskara Jarzombka. Młody aktor z wielką wrażliwością i zrozumieniem buduje swojego Christophera. Koncertowo potrafi oddać zdenerwowanie, zagubienie, upór lub wesołość osoby w spektrum autyzmu – posługując się skomplikowanym systemem gestów i ruchów ciała, rzadziej mimiką, choć i ta jest w użyciu. Właściwie to Jarzombek niesie na swoich barkach to przedstawienie, pozostali członkowie zespołu aktorskiego są raczej drugoplanowi, choć czasem sceną władają także: jak zwykle charakterna Aleksandra Maj oraz – gościnnie – Paweł Koślik w roli czułego, choć czasem nerwowego ojca. Zabawnie i rozluźniająco wypada obsadzenie Lecha Mackiewicza w roli szczura.

„Dziwny przypadek psa nocną porą” w reżyserii Tadeusza Kabicza to interesująca propozycja dla widzów dorosłych, jak i nastoletnich. Ucząca wrażliwości na innego, może czasem mniej „dostosowanego” do dzisiejszego świata (bo niestety najczęściej to my się do niego dostosowujemy, a nie on do nas). Nakierowująca naszą uwagę na problem osób mających własny świat. Jest on fascynujący, warto go poznać, nie warto się obawiać. Może dać nam cenną lekcję. Na przykład o tym, że – jak Christopher – lepiej mówić prawdę niż kłamać!

Źródło:

https://e-teatr.pl/spektakl-ktory-uczy-wrazliwosci-na-innych-35540

Pobierz recenzję .pdf

"Dziwny przypadek psa nocną porą"

Widzący obrazami, Magdalena Mikrut-Majeranek
teatrologia.info
Na podłodze obok klocków i drewnianego samolotu siedzi chłopiec, w oddali za nim zmartwiony ojciec.

Dziwny przypadek psa nocną porą w reżyserii Tadeusza Kabicza to zgrabnie opowiedziana, poruszająca historia o nastoletnim geniuszu matematycznym, który postrzega świat inaczej niż jego rówieśnicy. Biorąc na teatralny warsztat sztukę opartą na bestsellerowej powieści Marka Haddona Teatr Miejski w Gliwicach wzbogacił swój repertuar o ważną pozycję. Dramat ten podbił już serca widzów zarówno w Londynie, jak i na nowojorskim Broadwayu. Teraz przyszła kolej na Gliwice.

Dziwny przypadek psa nocną porą pióra brytyjskiego pisarza i karykaturzysty Marka Haddona to powieść z gatunku crime fiction. Po raz pierwszy opublikowano ją w 2003 roku, a polski przekład ukazał się rok później. W 2012 roku sztuka oparta na powieści miała swoją premierę na deskach Royal National Theatre w Londynie. Od tego czasu wystawiono ją już m.in. w Tel Avivie, Meksyku (mieście), Budapeszcie, Seulu, Sydney czy Madrycie. W Polsce zaprezentował go Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy.

Historia piętnastoletniego matematycznego mistrza i miłośnika astronomii określana jest mianem „przewodnika po krainie dziecięcego spektrum autyzmu”. Laikowi trudno to ocenić. Bez wątpienia jest to tekst istotny i bardzo dziś potrzebny. Christopher Boone (Oskar Jarzombek) przypomina młodszą wersję Johna Forbesa Nasha Jr (Russel Crowe), cierpiącego na schizofrenię wybitnego matematyka-noblisty z filmowego Pięknego umysłu, dramatu biograficznego Rona Howarda. Bohater świetnie radzi sobie z nauką przedmiotów ścisłych, ale słabo zna się na ludziach. Dla niego emocje i relacje społeczne niewiele różnią się od fizyki kwantowej. Słowem-kluczem, przynoszącym mu wytchnienie, jest rutyna, schematyczność i powtarzalność. Każda nowość wprowadza chaos do jego świata. Nie rozumie metafor, stroni od dotyku, boi się obcych, inaczej postrzega świat, a podróż ze Swindon do Londynu urasta do rangi misji na Marsa (bohaterowie mają na głowach hełmy astronautów). Wędrówka po wielkomiejskiej dżungli stanowi studium sensorycznego przeciążenia piętnastolatka. Podróż ta została symbolicznie hiperbolizowana na gliwickiej scenie.

Christopher ma swoje przyzwyczajenia, a kiedy zafiksuje się na jakimś temacie, nie może się oderwać, dopóki nie zbada go w pełni. Kiedy okazuje się, że ktoś zabił Wellingtona – psa sąsiadki, postanawia wcielić się w Sherlocka Holmesa, swojego ulubionego bohatera, i przeprowadzić własne śledztwo, a efekty dochodzenia samozwańczy detektyw skrupulatnie zapisuje. Jego wyniki doprowadzą jednak do zaskakującego rozwiązania, które wywróci świat Christophera do góry nogami. Przełamując swoje ograniczenia, konsekwentnie pokonuje kolejne bariery, aby dociec prawdy. Czy poradzi sobie z pozyskaną wiedzą? Jak zareaguje, kiedy dowie się, co się stało z jego mamą? Im dłużej drąży, tym więcej tajemnic odkrywa. Przeszukując mieszkanie, odnajduje listy pisane przez jego zmarłą mamę 18 miesięcy po jej domniemanym odejściu. Szybko okazuje się, że to ojciec sfingował jej śmierć, ponieważ nie radził sobie ze zdradą i odejściem żony. Nie wiedział też, jak powiedzieć o tym synowi. Wybrał kłamstwo jako strategię radzenia sobie z rzeczywistością, a jego żona – ucieczkę.

Tadeusz Kabicz, reżyser sztuki, pokazuje świat widziany oczami obdarzonego przenikliwym umysłem i fotograficzną pamięcią nastolatka w spektrum autyzmu. Trzymając się konwencji teatru w teatrze, pewną ręką prowadzi publiczność przez meandry życia delikatnego, nadwrażliwego, dorastającego chłopaka. Czyni to subtelnie i zajmująco. Pokazując historię nastolatka, uczy nas świata, którego wielu z nas nie zna, a może nawet nie rozumie. Kabicz operuje ciekawymi rozwiązaniami – od wizualizacji ukazujących symbolicznie, że osoby w spektrum autyzmu (niczym Einstein) myślą raczej obrazami niż słowami, poprzez rejestrację wideo i projekcje w czasie rzeczywistym.

Gliwiccy aktorzy po raz kolejny pokazali siłę gry zespołowej. Każdy z nich zbudował interesującą rolę, jednakże scena bezapelacyjnie należała do Oskara Jarzombka, studenta Wydziału Aktorskiego Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie. Rola w gliwickim spektaklu to debiut tego aktora w pierwszoplanowej roli w teatrze. Jego Christopher jest wrażliwy, zagubiony, autentyczny. Kreacja ta silnie przemawia do wyobraźni. W rolę ojca wybitnego piętnastolatka wcielił się Paweł Koślik, znany szerszej publiczności z roli prezydenta vel Adriana w Uchu Prezesa w reżyserii Tadeusz Śliwy. Aktor ten gościnnie wystąpił na gliwickiej scenie, tworząc wielowymiarową kreację. Grana przez niego postać opiekuńczego ojca, który w wyniku splotu wydarzeń przemienia się w oczach syna w groźnego mordercę, przypomina nieco Adasia Miauczyńskiego Marka Kondrata z Dnia świra. Sfrustrowany i umęczony mężczyzna żyje w ciągłym napięciu. Nie zawsze radzi sobie ze swoimi emocjami, czasami daje upust złości. Podjął wyzwanie, jakie rzucił mu los, i stawia mu czoła, starając się wypełniać swoje obowiązki, ale nie zawsze przychodzi mu to z łatwością – jak w życiu. Scenicznego ojca i syna łączy wzruszająca, acz trudna relacja. Koślikowi partneruje Aleksandra Maj jako matka Christophera. Judy, choć kocha syna, postanawia uciec. Miota się, ale wybiera siebie. Nie jest to jednak wybór ostateczny, kiedy dziecko potrzebuje pomocy, udziela jej. Maj buduje postać z krwi i kości.

Historię Christophera poznajemy dzięki narratorce – nauczycielce (świetna Karolina Olga Burek), która czyta powieść spisaną przez głównego bohatera. Występuje też w roli mentorki piętnastolatka, opiekunki zagrzewającej go do zdania matury z matematyki.

Tekst Simona Stephensa według powieści Haddona mocno wybrzmiewa na gliwickiej scenie. Dobrze zrealizowany spektakl nie da o sobie zapomnieć, a krzyki głównego bohatera i uniki, jakie czyni, gdy tylko ktoś chce go dotknąć, na długo pozostaną w pamięci. Gliwicki Dziwny przypadek psa nocną porą to studium przypadku, w którym realizatorzy przybliżają publiczności realia świata osób w spektrum autyzmu, choć słowa te nie padają w sztuce. Wskazują różne strategie, jakie przyjmują rodzice, różne sposoby oswajania świata. Nikogo nie rozliczają, nie ganią i nie chwalą. Zachowując dystans, opowiadają o matce, która porzuciła nastoletniego syna i o ojcu, na którego spadła odpowiedzialność za jego wychowanie. Tworząc angażującą opowieść, uchylają drzwi do świata osób autystycznych. Przybliżając nam go, uwrażliwiają na kwestię wzajemnego szacunku, zrozumienia i tolerancji. Uczą wrażliwości. Przekaz słowny wzmacniają pozawerbalnym językiem ciała. Warstwę wizualną dopełniają animacje Karoliny Jacewicz, które wyświetlane są na teatralnym suficie, w nieco niekomfortowych dla widza miejscach. Ten dyskomfort jest oczywiście zamierzony, wpisany w sztukę. Obrazy nas otaczają. Materializują się na suficie, ścianach – dosłownie wszędzie. Atakują niczym natrętne myśli. Wszystko rozgrywa się w głowie głównego bohatera, stąd też doświadczanie rzeczywistości jest tak silne, lecz i zarazem abstrakcyjne.

Na uwagę zasługuje ciekawa, mobilna scenografia Natalii Kołodziej, która odpowiedzialna jest także za kostiumy. Kiedy zajmujemy miejsca na widowni, na scenie znajduje się gigantyczna konstrukcja symbolizująca piętrowy dom. To londyńskie mieszkanie Judy, matki Christophera. Po bokach znajdują się schody z ukrytymi szufladami. Wraz ze zmieniającymi się polami akcji, w kolejnych scenach pełnią one zarówno funkcję mebli, kanapy, jak i symbolicznie reprezentują pociąg, jakim Christopher jedzie do Londynu. Jest i biurko, które raz przedstawia szkołę, a innej scenie – komisariat. Ważna jest też choreografia (Alisa Makarenko), którą artyści stawiają kropkę nad „i” w wykreowanym świecie. Nic tu nie jest przekombinowane czy podrasowane. W spektaklu czuć klimat retro. Szczególnie w warstwie wizualnej widać wyraźne inspiracje latami 60. i 70. XX wieku, a także w muzyce – mamy przecież przerobioną wersję przeboju Funky Town. Inne popularne utwory także zyskały niecodzienne aranżacje.

Dziwny przypadek psa nocną porą to spektakl spójny, świetnie przemyślany, dobrze zagrany i zrealizowany. Po prostu ważny. Budująca historia stanowi także znakomitą lekcję wrażliwości.

Źródło:

https://teatrologia.pl/recenzje/magdalena-mikrut-majeranek-widzacy-obrazami/

 

Pobierz recenzję .pdf

"Dziwny przypadek psa nocną porą"

Dziwne przypadki Christophera Boone’a, Małgorzata Jęczmyk-Głodkowska
zpierwszegorzedu.pl
Na podłodze obok klocków i drewnianego samolotu siedzi chłopiec, w oddali za nim zmartwiony ojciec.

Christopher Boone ma piętnaście lat. Mieszka z tatą w Swindon. Jego mama umarła. Christopher Boone lubi rozmawiać ze swoją nauczycielką. Fascynuje go Sherlock Holmes. Jest dobry z matematyki i chciałby z niej zdawać maturę. Pasjonuje go kosmos – bezkres dający się uporządkować, ująć w ramy działań i obliczeń. Christopher Boone zawsze mówi prawdę, bo nie umie kłamać. Nie rozumie metafor, ironii, a skomplikowane językowe aluzje są dla niego nieczytelne. Nie znosi dotyku innych osób. Christopher Boone jest osobą w spektrum autyzmu*. I nie, nie zabił psa sąsiadki, o co ta go posądza. Za to bardzo chce się dowiedzieć, kto to zrobił.

„Dziwny przypadek psa nocną porą”, powieść Marka Haddona, świetnie przyjęta po wydaniu jej w 2003 roku, była jednym z pierwszych utworów literackich, który pokazywał rzeczywistość z punktu widzenia osoby z zespołem Aspergera. Spektakl na podstawie powieści, zaadaptowany na potrzeby sceny przez Simona Stephensa, również okazał się sukcesem. Najnowszą polską adaptację sztuki można zobaczyć w Teatrze Miejskim w Gliwicach (premiera miała miejsce 18 marca br.).

Odwrócony porządek fabuły, zamknięty świat przedstawiony, ograniczona grupa podejrzanych, śledztwo – podobnie jak książka, początek przedstawienia przywołuje klasyczne reguły utworu detektywistycznego. Ale szybko okazuje się, że gatunkowa „łatka” to tylko punkt wyjścia, a poruszane kwestie dotykają spraw o wiele istotniejszych niż zagadka kryminalna.

„Dziwny przypadek psa nocną porą” opowiada historię o odmienności. Spektakl daje widzom możliwość spojrzenia na rzeczywistość oczami głównego bohatera i zrozumienia jego perspektywy. Wniknięcia w umysł, który z jednej strony analizuje detale i fakty niezauważalne dla innych. Z drugiej – reaguje przerażeniem na nadmiar bodźców zewnętrznych. Chris nie czyta emocji. Społeczne zasady, dla innych klarowne i oczywiste, dla niego są niejasne. Ilość różnych zmiennych utrudnia funkcjonowanie. A co dopiero, kiedy okazuje się, że działania samozwańczego młodego detektywa wyciągają na światło dzienne głęboko skrywane rodzinne tajemnice!

Warto jednak podkreślić, że przedstawienie, mimo poruszania niełatwych tematów, nie jest ponurą analizą kondycji współczesnej rodziny. Ma optymistyczne przesłanie, a zabiegi inscenizacyjne nadają sztuce lekkości i swego rodzaju baśniowości.

Większość aktorów gra w tym spektaklu po kilka ról – ludzi, zwierząt; są też ucieleśnieniem myśli Chrisa. Zdarza się, że tańczą w rytm muzyki, biegają, rozmawiają równocześnie. Czasem widzowi trudno się połapać, kto jest w danym momencie kim. Ale dzięki temu może lepiej wczuć się z sytuację głównego bohatera.

Służą temu także wypełniające wnętrze teatru animacje, przygotowane przez Karolinę Jacewicz. Wrażenie robią szczególnie te kojarzące się z wielkim miastem – z dworcem czy metrem. Szybko zmieniające się obrazy w połączeniu ze światłem w plastyczny sposób oddają stan bohatera poddanego zbyt dużej ilości bodźców jednocześnie. Nie bez znaczenia jest zróżnicowana muzyka. Rytmiczne „Funky Town” czy delikatne utwory Erica Satiego oraz autorskie kompozycje Macieja Pawlaka budują atmosferę spektaklu.

Przewrotna jest oszczędna scenografia zaproponowana przez Natalię Kołodziej. W jasnej przestrzeni pojawiają się ruchome geometryczne bryły oraz pojedyncze przedmioty wskazujące na poszczególne miejsca akcji – dom, szkołę czy komisariat. Ale najciekawszy element to piętrowy dom z tyłu sceny. Przezroczysty prostopadłościan ujawnia wszystko, co dzieje się w jego wnętrzu, sugerując otwartość i brak tajemnic. A przecież nic bardziej mylnego!

W rolę Christophera wciela się Oskar Jarzombek, student IV roku Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie. I robi to wybornie. Gestami, wyrazem twarzy, sposobem chodzenia, tonem głosu, w wyważony, nieprzerysowany sposób buduje postać od początku do końca przemyślaną i do głębi prawdziwą. Towarzyszący mu Paweł Koślik bez ckliwości, za to z dużą dozą ciepła portretuje samodzielnego ojca. Dalekiego od ideału, który być może wcale nie podjął w przeszłości dobrych decyzji i nadal popełnia błędy. Ale wciąż jest gotów uczyć się swojego syna i ani przez chwilę nie wątpi się w jego oddanie oraz miłość.

Ciekawa jest również relacja chłopca z nauczycielką. Siobhan w interpretacji Karoliny Olgi Burek jest konkretna i uważna. Świadoma trudności w społecznym funkcjonowaniu ucznia, nie lituje się nad nim. Wymaga w mądry sposób i dodaje mu odwagi. Traktuje Chrisa jak równego sobie, dając mu poczucie sprawczości.

„Dziwny przypadek psa nocną porą” jest przedstawieniem zarówno dla młodszego (ale nie dziecięcego), jak i dorosłego odbiorcy, mądrym i w wielu momentach wzruszającym, a jednocześnie unikającym nadmiernego przesłodzenia czy nachalnego dydaktyzmu. Zasługa to niewątpliwie zręcznej reżyserii Tadeusza Kabicza, twórcy rewelacyjnego „Thrill Me” (oraz „Preludiów”, „półkownika” naszych czasów, wciąż czekającego na publiczną premierę). Doświadczenie w pracy filmowca pozwala mu widzieć scenę jak filmowy kadr, w którym równie ważny jest każdy szczegół. Jego wrażliwość ujawnia się w wyczuciu i delikatności, z jakimi podejmuje obecną w spektaklu tematykę.

Jeśli zadaniem sztuki jest sprawienie, by widz poszerzył perspektywę – to najnowszy spektakl Teatru Miejskiego w Gliwicach bez wątpienia ten postulat realizuje. Uczy uważności i pokazuje, że od tych, którzy postrzegają rzeczywistość inaczej niż my, można się wiele nauczyć. Zdaje się to oczywiste – ale doskonale wiemy, że w Polsce AD 2023 wcale takie nie jest.

* W większości tekstów na temat książki i sztuki pojawia się pojęcie: „zespół Aspergera”. Zgodnie z obowiązującą od ubiegłego roku klasyfikacją ICD-11 nie wyróżnia się już zespołu Aspergera, ale stosuje określenie: spektrum autyzmu. Polska, podobnie jak inne kraje, które są członkami WHO, ma pięć lat na wdrożenie zmian w związku z nową klasyfikacją. W moim tekście posługuję się dwoma wspomnianymi pojęciami. Warto jednak zwrócić uwagę, że w samej powieści ani w sztuce żadna z tych nazw się nie pojawia.

Źródło:

http://zpierwszegorzedu.pl/2023/03/30/dziwne-przypadki-christophera-boonea/

Pobierz recenzję .pdf

"Dziwny przypadek psa nocną porą"

Ukojenie w liczbach
Ola Żabicka
Na podłodze obok klocków i drewnianego samolotu siedzi chłopiec, w oddali za nim zmartwiony ojciec.

„Dziwny przypadek psa nocną porą” Marka Haddona to jedna z moich ulubionych książek. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie, kiedy czytałam ją po raz pierwszy. Oprócz detektywistycznej zagadki, która, mimo, że dotyczyła nieco groteskowej zbrodni, trzyma w napięciu, w tekście zafascynowała mnie narracja, przedstawiona z perspektywy 15-to letniego Christophera. Chociaż autor książki nigdzie nie pisze o tym wprost, nastoletni narrator ma cechy osoby na spektrum autyzmu. Świat widziany jego oczami jest często niezrozumiały, bywa groźny, ale Christopher znajduje ukojenie w liczbach, które są uporządkowane, przewidywalne, i układają się w eleganckie ciągi. W świecie ludzkich emocji Nastoletni detektyw jest jak przybysz z obcej planety, której mieszkańcy posługują się językiem matematyki i astrofizyki, ale nie do końca rozumieją język ludzi, pełen gestów, metafor i niedomówień.

Dwadzieścia lat temu odbierałam ten tekst jak wyprawę w nieznane, umożliwiającą mi wejrzenie w świat osoby na spektrum autyzmu i jej rodziny.

Za to spektakl pod tym samym tytułem w Teatrze Miejskim w Gliwicach obejrzałam już z zupełnie innej perspektywy. Zarówno moje osobiste doświadczenia, jak i praca terapeutki dziecięcej sprawiły, że sercem jest mi o wiele bliżej do planety „inność” niż do płaskiego świata „normy”. Inaczej niż kiedyś rozumiem dobre życie, sukces, a nietypowy rozwój postrzegam w kategoriach wzbogacającej różnorodności, a nie deficytu.

I może właśnie dlatego gliwicki spektakl tak bardzo ze mną zarezonował. Historia Christophera opowiadana jest na deskach naszego teatru z niezwykłą wrażliwością, delikatnością i humorem. Nie ma w sobie nic z taniej sensacji, jaką wywołuje czasem hasło „autyzm”. Zamiast tego oglądamy czuły portret Chrisa, w rewelacyjnej interpretacji Oskara Jarzombka, dzięki której możemy spojrzeć na przedstawione wydarzenia z punktu widzenia jego postaci i zrozumieć, jak trudno jest osobie neuroróżnorodnej nawigować w codziennej rzeczwistości.

Z drugiej strony, za serce chwytają również niezapomniane kreacje Aleksandry Maj i Pawła Koślika, którzy wcielili się w mamę i tatę Christophera. Potrafili oni uchwycić tę mieszankę miłości i frustracji, której tak często doświadczają rodzice dzieci z trudnościami rozwojowymi. Nie sposób również nie wspomnieć o postaciach drugoplanowych. Ja osobiście wybiorę się raz jeszcze na spektakl, żeby więcej uwagi poświęcić całemu zespołowi i choreografii. Polecam z całego serca „Dziwny przypadek psa nocną porą” w Teatrze Miejskim w Gliwicach. Ten spektakl wzrusza, daje do myślenia i przypomina o tym, co w życiu ważne.

 

 

 

 

 

Pobierz recenzję .pdf

Organizatorzy / Partnerzy / Patroni

Teatr Miejski w Gliwicach